„Szczecinalia” Tymka Leklera
Wymyśliłam kiedyś film „Prawdziwa sztuka z Łodzi”, który nigdy nie czuję się jak w domu, jestem w domu. Moja wrażliwa na łódzki fenomen pamięć zaczyna pracować. Fotografie Tymka Leklera z tomu „Szczecinalia” poruszyły tę pamięć, a ich siła oddziaływania wywołała podziw. Krok po kroku, obraz po obrazie odnalazłam tam wiele z tego, co kocham w sztuce. Uważam, że „Szczecinalia” wyrastają ze wspaniałej łódzkiej tradycji konstruktywistycznej. Kontemplując te zdjęcia, przypominam sobie Strzemińskiego i jego teorię widzenia. Wielki zbiór pozytywnie drażniących oko obrazów jest przykładem współczesnego patrzenia na świat. Fotografie są zadziorne, a nieoczywiste kompozycje i kadrowanie przyprawiają czasem o zawrót głowy i przywodzą na myśl dokonania Warsztatu Formy Filmowej łódzkiej filmówki. Widzenie fragmentem, kształtem, bez kopiowania rzeczywistości. Skupianie się na detalu i kompozycji. Fascynacja industrialnym śmietnikiem. Do tego wszystkiego kolor. Tymek widzi kolor i potrafi złapać jego ulotność w zmieniającym się świetle dnia. Czasem widzi postać, ale jako część kadru. Żadne społeczne rytuały czy tzw. decydujący moment w sensie koncepcji fotografii dokumentalnej Cartiera-Bressona. Ale to jest fotografia dokumentalna, fotografia wyrastająca z tradycji łódzkiej awangardy artystycznej. Fotografia rejestrująca tu i teraz. Zapis miasta.
Ewa Róża Fabjanowska
Drag and Drop Website Builder