portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety
portrety

DLA TYMKA LEKLERA

To piękna twarz posłała tysiąc greckich okrętów przeciwko Troi.
W naszej kulturze twarz jest zawsze naga. Odsłonięta, wystawiona na cudze spojrzenia, bezbronna, czytelna. Na fotografiach, ukazujących także inne nagie, a tradycyjnie tabuizowane części ciała jak piersi czy łono, wzrok widza ostatecznie przyciąga jednak przede wszystkim twarz, prawdziwe „światło obrazu”. Akt bez twarzy to mniej czy bardziej urodziwe anonimowe ciało, a portret nigdy nie jest anonimowy. To zawsze konkretny człowiek. Zaprasza do dialogu, kontaktu, sprawia, że pragniemy z nim rozmawiać. Portret wydaje się interaktywny.
Dusza zapisana jest na twarzy niczym w książce i pisze w niej swój pamiętnik do końca życia. Może dlatego Prasłowianie składali popioły zmarłych w popielnicach, czyli urnach, zdobionych wizerunkiem ludzkiej twarzy. Kto chce zachować twarz, nie może jej stracić.
Twarz to najbardziej ludzka część ciała zwierzęcia, zarozumiale nazywanego człowiekiem. Sygnatura jego charakteru. Bólu, myślenia, miłości. Dobra i zła.

Maciej Świerkocki

| email: lekler@interia.pl | telefon: +48 606 31 76 11 | facebook | design Marta Maro |

Website Building Software