Wyobraź sobie,
że masz ochotę na nagłą ucieczkę z miasta pełnego wody do innego, równie jej pełnego.
Wiesz, że są trochę podobnie zaprojektowane i znasz obydwa, bo w nich bywałeś.
Przypadkowo, ktoś proponuje ci trzy dni na barce - od razu zgadzasz się na przygodę.
Wsiadasz, nikogo nie znając i nie masz pojęcia co cię czeka.
Masz do dyspozycji kilkadziesiąt metrów spacerniaka dookoła dziury z ładunkiem plus drgający pchacz z załogą trzech nieznanych facetów.
Jest słonecznie, jesteś optymistą, masz aparat i trzy dni dobrowolnego uwięzienia - z okazją na reset.
Zaczynasz wariować, żeby coś złapać w kadrze, coś czego nigdy wcześniej nie robiłeś - monotonię.
Otoczenie powoli ustawia twoje widzenie na ograniczone pole rzeczywistości - co można zobaczyć z barki czego nie widać z lądu.
Trzy dni i zaczynasz czuć życie załogi - powtarzalność czynności, podobne pejzaże, różne śluzy, chwile bezczynności, noclegi na wodzie, znajome dźwięki i minimum rozmów.
Żałuję, że nie popłynąłem dalej....
Dziękuję załodze za akceptację mojej obecności, moich pytań i opiekę oraz p. Tomaszowi Budzan za pomysł i organizację .
Tymoteusz Lekler
Mobirise