Akty
Pierwsza myśl po zobaczeniu fotografii Tymoteusza Leklera, a nie były to akty,: pięknie patrzy!
Pierwsza moja myśl po zobaczeniu aktów, które wykonał Tymoteusz Lekler: pieszczota.
Te zdjęcia są jak najczulsza z pieszczot. Ciepły oddech na karku tuż przy opuszku ucha, wilgotne wargi na skroni, spojrzenie w oczy przed czułym pocałunkiem.
Wielki fenomen jakim jest piękno kobiecego ciała traktuje autor z należnym jej szacunkiem i zachwytem. Nie odkrywa, nie obnaża, nie podgląda kradnąc tajemnicę, nie pokazuje myśląc, że pojął i zrozumiał. Tylko patrzy. Łagodnym spojrzeniem zbliża się na odległość obiektywu, jeszcze krok w tył, nie nazbyt blisko, by nie spłoszyć tej ulotnej magii zbliżenia, by nie uronić ni chwili zachwytu z obcowania z materią tak ulotną i płochliwą jak ciało.
Pieszczota, powrócę, nawet gdy modelka ukrywa wzrok w zaufaniu powierza ciało oczom fotografa.
Łagodny spokój, tych emanujących siłą zniewalająco pięknych kobiecych ciał w harmonijnych kompozycjach kadrów to zasługa delikatności patrzenia i braku ślepoty przyzwyczajenia. Tylko wielki kunszt rzemieślnika pozwala uzyskać efekt tak ujmującej prostoty i czystości.
Przez chwilę zastanawiałam się czy fakt, że wszystkie ciała modelek przedstawione na zdjęciach idealnie wpisują się we współczesny kanon piękna kobiecego ciała to zarzut, który kieruję do autora. Czy nie oczekiwałabym spotkania z wielością i różnorodnością. Zarzut wycofuję. Z kilku powodów:
- sztuka dąży do ideału
- artysta ma prawo do własnych preferencji estetycznych
- nawet wykładnia teologiczna podaje, że w niebie będziemy najlepszą fizyczną wersją siebie.
Mój ulubiony akt, strona 98.
Przycupnięta, gotowa do lotu, nieco zalękniona, niczym Schulzowska Adela za chwilę rozpocznie swój triumf nad męskim światem. Wtargnie z impetem, rozpostrzą (?) się skrzydła, wprawi w ruch każdą z cząstek materii, rozkołysze zmysły. Jeszcze trwa w bezruchu a już czujemy powiew lotu.
Taka jest siła tych fotografii. Z zachwytem polecam.
Katarzyna Kuczkowska
AI Website Generator